fbpx

Lekcje z Morza 3 # Czego uczy żeglarstwo?

with Brak komentarzy

12 lekcji czego nauczyło mnie morze.

Czego nauczyło mnie żeglowanie, co wykorzystuję w życiu zawodowym i biznesie.

Czego możesz się nauczyć na pokładzie, czego uczy żeglarstwo i czego nie nauczysz się na lądzie - kilka słów wstępu.

W moim życiu wszystko potoczyło się tak, że im więcej czasu spędzałam na żaglach tym bardziej odchodziłam od pracy na etacie w stronę własnego biznesu. Po części jedno było przyczyną drugiego. (O tym jak to zaplanowałam możesz poczytać tu:  Zeszyt niebieski jak morze – o tym jak osiągać cele i zamieniać marzenia na działanie - klik). Przez
ostatnie trzy lata rok w rok na morzu spędzam ponad trzy miesiące. W biznesie
jest podobnie jak w żeglarstwie, Twoja firma to taki jacht lub większy statek,
musisz z całych sił kierować go na właściwy kurs by dopłynąć do wybranego,
bezpiecznego portu. Mimo warunków jakie napotykasz, mimo załogi, która nie
zawsze Cię wspiera i myśli podobnie. Często mówi się, że żeglarstwo uczy
wytrwałości i odpowiedzialności
za siebie i za załogę, a to przecież niezwykle
przydatne też w biznesie. To te dwa elementy wymieniłabym jako pierwsze
odpowiadając krótko na pytanie, czego uczy żeglarstwo.

Dlaczego na wodzie pewne zasady są oczywiste, dlaczego w życiu codziennym, zawodowym czy w biznesie tak ciężko je nam zrozumieć? W tym tekście dziele się wnioskami, lekcjami jakie dało mi żeglowanie i tym czego uczy żeglarstwo. Zmiana perspektywy i inspiracja często pozwala nabrać mocnego wiatru w żagle.

Morskie
klimaty i moje doświadczenie

Morze i pokład jachtu czy żaglowca to specyficzne miejsce. Wcale w tym miejscu nie zamierzam przekonywać Cię, że jest niesamowite, jedyne i że warto spróbować. Ci co żeglowali pewnie zrozumieją, Ci co nie żeglowali, muszą spróbować, aby wiedzieć o czym mówię. Zdaje sobie sprawę, że są inne sposoby na spędzenie wolnego czasu, które Tobie odpowiadają znacznie bardziej. Dla mnie jednak to miejsce wyjątkowe.

Gdy
zaczynałam żeglować bardziej świadomie i dorośle, pływałam zarówno na małych
jednostkach jak i na tych większych - żaglowcach. Za każdym razem uczyłam się
czegoś nowego i nadal na każdym rejsie się uczę. Wcale nie mam tu na myśli
spraw tylko związanych z wiedzą morską i żeglarską.

Gdy pisze ten tekst, niedawno wróciłam z 40 dniowego żeglowania po morzu i oceanie. W ciągu ostatnich 4 lat przepłynęłam 20 000 mil to  ponad 4100 godzin na morzu. Czy to dużo? Dla mnie nadal nie. Z rejsu na rejs ciągle zdobywam nową wiedzę, nowe umiejętności, coraz bardziej widzę ile jeszcze muszę się nauczyć. Dążę do tego by być coraz lepsza w tym co robię.

Czego
nauczyło mnie żeglowanie. Czego uczy żeglarstwo?

  1. Nie stopień, stanowisko i wiek czynią z Ciebie lidera. To przyszło mi zrozumieć bardzo szybko i często tą lekcję dostaje ponownie. Ludzie nie zaufają Ci bo im ktoś kazał, bo muszą. Zaufają Ci bo widzą, że wiesz co robisz, bo dajesz im przykład. Miałam wiele takich sytuacji, w zasadzie powtarzają się regularnie ale jedna z nich szczególnie zapadła mi w pamięć.
    Na jednym z rejsów dla dorosłych w wachcie miałam 11 osób, z czego ponad połowa to Panowie. Grupa znajomych, w średnim wieku około 40 -50 lat, ze stopniami żeglarskimi i już całkiem pokaźnym doświadczeniem na wodzie. Od kilku lat regularnie żeglowali wspólnie. Ostatniego dnia powiedzieli mi, że gdy zobaczyli mnie na pokładzie pierwszego dnia, stwierdzili, że dobrze patrzy mi z oczu i że miło by było gdybyśmy byli razem w wachcie. Potraktowali mnie jako młodą dziewczynę, z którą ewentualnie fajnie było by popływać. Jednak gdy okazało się, że jestem ich oficerem … no cóż. Szczerze przyznali, że mieli obawy, a wręcz nawet lekkie rozczarowanie: co to dziecko może wiedzieć o pływaniu, ma nami „dowodzić” kobieta i to taka młoda? Podobno już pod koniec szkolenia zmienili zdanie. Zapytałam dlaczego. Wszyscy jednogłośnie odpowiedzieli, że na tak szczegółowym szkoleniu jeszcze nie byli. Inne wachty szkoliły się ogólnie a my konkretnie i praktycznie poznawaliśmy nowy dla nas statek. Szkolenie było najdłuższe ze wszystkich jakie dotychczas przechodziliśmy, a do tego bardzo ciekawe. Jeden z nich dodał: Szkolenie rejowe! Przekonało nas zupełnie. Połowa z nas tam nie weszła Ty chodzisz po rejach jak po stałym lądzie, ucząc innych jak zachowywać bezpieczeństwo.
    Śmialiśmy się z tego, choć ta lekcja w mojej głowie pozostanie na długo.
    Byłam najmłodsza w naszej wachcie.
  2. Wymagaj od siebie, jeśli chcesz wymagać od innych – bądź przykładem. Nie wyobrażam sobie abym mogła wymagać od wachty punktualności, przestrzegania zasad bezpieczeństwa czy pracy na pokładzie w określony sposób i sama nie znać tych zasad lub nie przestrzegać ich. Jeżeli jesteś przykładem, zdecydowanie łatwiej zaangażujesz innych do wykonywania nawet najtrudniejszych zadań w wymagających warunkach. Wtedy tego zaangażowania potrzebujesz najbardziej. Zaufają Ci.
  3. Priorytety. Morze ma to do siebie, że weryfikuje
    Twoje plany, możliwości i pracę.
    Każdego dnia zobaczysz, że jeśli nie wykonasz najważniejszych elementów w pierwszej
    kolejności to cała reszta się posypie.
    Przykład:  pierwsze dni rejsu to dla mnie
    nacisk na szkolenie nowej załogi. To jest moim priorytetem bez względu na to
    czy załoga to szkolna młodzież czy grupa dorosłych. Jeżeli załoga nie  przeszkolona rozpoczyna rejs, zaczynają
    pojawiać się trudności i to w tych najgorszych momentach. Okazuje się wtedy, że
    w sytuacjach nagłych, tych trudniejszych załoga nie zna podstawowych lin do
    obsługi żagli, że nie wie do czego te liny służą, kompletnie nie wie jakie ma
    zadania.  Robi się zamieszanie i bałagan.
    W załodze spada morale, rośnie poczucie niezadowolenia. W biznesie często udaje
    się to zamaskować, ukryć – na morzu już nie.
  4. Jasno określaj zasady i je egzekwuj. To było dla mnie jedno z
    największych wyzwań. W żeglarstwie uwielbiałam pracę na pokładzie i nadal ją
    uwielbiam. Gdy zaczęłam pływać jako oficer musiałam nauczyć się jasno określać
    i tłumaczyć zadania (to nie było jeszcze takie najgorsze) oraz dokładnie je
    egzekwować. Teraz wyobraź sobie sytuację gdy do Twojej organizacji wchodzi 11
    zupełnie nowych osób, bez żadnego wykształcenia w tym kierunku i doświadczenia,
    teraz to Ty odpowiadasz za to ile dana osoba nauczy się w ciągu kilku
    najbliższych dni, czy będzie miała z tego satysfakcję. Z czasem proste tłumaczenie
    trudnych rzeczy stało się moim ulubionym sposobem szkolenia. Wiem, też że
    jeżeli raz czy drugi nie wyegzekwujesz zadania, naturalnie każde koleje zadanie
    będzie wykonane słabiej. A na to na morzu nie można sobie pozwolić.
  5. Bądź prawdziwy i wiarygodny, bądź
    człowiekiem
    . Wchodząc
    w rolę osoby o stopień wyżej, wydaje nam się, że możemy zapomnieć o pewnych
    normach i byciu sobą. Ustalamy zasady bez tłumaczenia i celu, nie chcemy ich
    zmieniać „bo tak”. Często traktujemy innych z brakiem szacunku, wyższością. To
    częsty syndrom, który obserwuję. Mam nadzieję, że nigdy nie pójdę tą drogą.
  6. Spójrz oczami załogi na to co mówisz
    i robisz
    . Wiedza
    jaką masz w danej dziedzinie jest dla Ciebie oczywista. Pamiętam pierwsze
    szkolenie, które musiałam przeprowadzić. Nie miałam wtedy dużego doświadczenia,
    zaczęłam opowiadać o stawianiu i zrzucaniu żagli rejowych. O fałach,
    kontrafałach, szotach, gejtawach i gordingach. Spojrzałam na załogę. Na
    większości twarzy pojawiło się zastanowienie, na innych znudzenie. Zrobiłam 10
    minut przerwy. Wzięłam dużą chustę i kilka sznurków. Wszystko omówiliśmy na
    przykładzie mini żagla z kolorowej chusty. Do mnie ten sposób też kiedyś
    przemówił najbardziej. Teraz poszło łatwiej. A ja wiedziałam, że gdy zdarzy się
    sytuacja gdy załoga samodzielnie będzie musiała zacząć działać, będą wiedzieli
    co robić.  Dla mnie było to proste, bo w
    praktyce stawiałam i zrzucałam te żagle pewnie setki razy. Nowa na pokładzie
    załoga, nie miała jeszcze wyobrażenia jak ten żagiel wygląda, a co dopiero
    zrozumieć jak działa.
  7. Doceniaj, buduj atmosferę zaufania i
    jedności.
     Niektórzy bardzo tego
    potrzebują, w życiu nikt ich nie chwali, tylko wymaga i gani. Dobre słowo i
    drobna pochwała może zdziałać cuda. Przyznam, że robię to dość oszczędnie. Pływamy
    też na rejsach z młodzieżą z domów opiekuńczo-wychowawczych. Z moich
    obserwacji, to wspaniała młodzież, która w życiu czasem zbłądziła, która ponosi
    konsekwencje swoich decyzji tak niedojrzałych i dziecinnych. Rzadko słyszą, że
    coś potrafią, że coś robią dobrze. Doceniam te drobne zadania, dobre
    sterowanie, sprawne zrzucenie żagli, znajomość lin na pokładzie. Wiem jakie to
    ważne i jak bardzo może zmienić czyjeś podejście do świata.
  8. Ucz zespół aby był samodzielny – daj poczucie wyjątkowości. Jeżeli zespół współpracuje ze sobą, jest samodzielny i czuje
    odpowiedzialność za zadania, wszystkim daje to poczucie siły i tego, że w
    trudnej kryzysowej sytuacji ta grupa da radę.
  9. Angażuj w najdrobniejsze rzeczy. Choć pewne rzeczy sama mogę wykonać
    na pokładzie w kilka minut, angażuję do tego załogę. Wiem, że wytłumaczenie co
    jest do zrobienia wymaga chwili czasu, potem często pokazanie co należy wykonać
    kolejnej chwili. Za to zadowolenie z tego, że ktoś mógł zrobić na pokładzie coś
    co kilka dni temu było zupełnie poza jego zasięgiem, że włożył wkład w to, aby
    statek płynął najlepiej jak może, jest miłym uczuciem.
  10. Co za rufą to nasze – najważniejsze jest by ruszyć i być
    w drodze. Każdy wykonany krok, ruszenie z miejsca przybliża Cię do celu. Jeśli
    pozostajesz w porcie, nigdzie nie dopłyniesz.
  11. Bazuj na mocnych stronach. Na rejsie wychodzę z założenia, że każdy
    powinien spróbować niemal wszystkiego. Choć ostatecznie w  interesie nas wszystkich jest to, aby dobry
    sternik i ten, który chce to robić, sterował jak najwięcej. Wtedy płyniemy
    bezpieczniej i szybciej co celu. Zupełnie jak w biznesie gdy pracownicy są
    angażowani w zadania, w których czują się dobrze.
  12. Cierpliwość i wytrwałość. Często mówi się, że żeglarstwo uczy
    cierpliwości.Gdy wiatr wieje dokładnie z tego kierunku w jakim chcesz
    płynąć, musisz uzbroić się w cierpliwość i spokój. Nie masz możliwości wyjść,
    przyśpieszyć lub czegoś odwołać. Nie masz na to wpływu. Krok po kroku, mila za
    milą, wytrwale, czasem zwrot za zwrotem, pokonujesz morze w obranym kierunku.
    Płyniesz może nie w tym kierunku, ale na tyle na ile pozwoli Ci wiatr. Czekasz,
    ale w końcu dopływasz.

Czy widzisz porównania do swojej firmy, swojego zespołu?

Wyznacz swój horyzont

Magdalena Dudek

 

Pobierz planner w morskim klimacie

Morskie klimaty, planner, planowanie
Follow Magdalena Dudek:

Przez ponad 8 lat byłam związana z dużymi firmami. W wewnętrznych działach HR zajmowałam się rekrutacjami, szkoleniami i rozwojem pracowników. Z wykształcenia Socjolog, ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania kompetencjami pracowników oraz Szkołę trenerów biznesu. Lubię się ciągle uczyć ale też dzielić się wiedzą, którą posiadam oraz doświadczeniami. Żeglarstwo dodaje mi motywacji do działania. Nauczyło mnie jak radzić sobie z trudnymi warunkami i burzliwą pogodą tutaj na lądzie.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.