Dlaczego robisz to co robisz?

with 6 komentarzy

Na mostku

Właśnie przechodziłam z prawej bury na lewą, zatrzymałam się na mostku i spojrzałam do góry, jak pięknie wygląda żaglowiec w świetle księżyca pod pełnymi żaglami. Choć taki widok nie jest mi obcy to ostatnio zastanawiałam się nad tym coraz częściej.  Gdzieś daleko przecierała się smuga światła. Wychodzące promienie słońca suszyły pokład, pokrywając wszystko cienką warstwą soli. Czas płynie swoim uporządkowanym rytmem, a potem przychodzi czas kiedy trzeba wracać.

Z każdym kolejnym razem kiedy wracałam do biura, przychodziło mi to trudniej. Nigdy nie miałam choroby morskiej, za to coraz częściej dostawałam choroby lądowej.

Nie potrafiłam cieszyć się z małych rzeczy w pracy, zapał już nie był taki sam. Zaczynały mnie denerwować nic nie wnoszące spotkania i odkładane decyzje. Zmieniłam pracę, odeszłam z firmy, którą lubiłam z przekonaniem, że przecież po ponad czterech latach pewnie cicho wkradła się monotonia.

Niczego to nie zmieniło, wręcz przeciwnie. Uwielbiałam to co robię ale nie w takim trybie, nie w tym otoczeniu, nie ten sposób. Korporacyjny gwar, o którym kiedyś marzyłam, po 10 latach zaczął mi przeszkadzać.

Horyzont bez końca na rejach

Niebieski zeszyt, niebieski jak Morze

Tego dnia otworzyłam niebieski duży zeszyt . Na pierwszych kilku stronach wypisałam cele – swoje marzenia. Na kolejnych stronach daty kolejnych trzech miesięcy. Zaczęłam działać i sama siebie utwierdzać w przekonaniu, że podjęta decyzja jest dobra. Wewnętrzny krytyk ciągle się uaktywniał, przypominał mi o poczuciu odpowiedzialności, kredycie na mieszkanie i życiowym rozsądku. Chyba głos morza zakłócał go na tyle silnie, że się nie poddałam.
Niebieski zeszyt był czymś w rodzaju pokładowego dziennika. Bardzo precyzyjnie  każdego dnia sama siebie rozliczałam z tego co zrobiłam, wytyczyłam kurs na własny horyzont, horyzont bez końca.

 

Początkowo chciałam organizować szkolenia z efektywnego czytania, chciałam trochę odpocząć od prowadzonych rekrutacji. Czytaniem zajmowałam się dodatkowo od prawie 10 lat. Sama zaczęłam uczyć się czytać w ten sposób, bo …  nie lubiłam czytać! Wtedy każda książka powodowała łzy, mówiłam że bolą mnie oczy. Wypracowałam swoją metodę. Z czasem czytałam trzy razy szybciej zapamiętując z tekstu dużo więcej.

 

Zeszyt miał tylko 90 kartek, to 90 dni do zmiany. Kiedy przyszedł ten dzień, ostatniego dnia złożyłam wypowiedzenie, przestałam pracować dla kogoś, stałam się swoim własnym szefem.  Popłynęłam w rejs, pierwszy raz 3 tygodnie spędziłam na morzu bez wyrzutów sumienia, że powinnam być gdzieś indziej, że po powrocie czeka na nie lawina maili i spraw. Czułam duży strach przed tym co dalej ale też wolność, niezależność i poczucie sprawczości.

Pojawiało się wiele niespodzianek. Pierwsza: jak bardzo nie potrafię sprzedawać swojego produktu. Odwróciłam zupełnie proporcje tego co robiłam, szkolenia zeszły na dalszy plan, więcej angażowałam się w rekrutacje, one znajdowały mnie same, przez polecenia i rekomendacje. Siły nie dodawały mi pytania znajomych , czy jestem pewna tego co robię, rozsądni ludzie zmieniają pracę ale nie zostawiają jej od tak. Może jednak szukasz pracy? Nie, nie szukałam i dzięki wsparciu kilku osób, dziś jestem tu gdzie jestem.

 

Dlaczego o tym opowiadam?

W ubiegłym roku spędziłam na morzu ponad 100 dni, pracę przeplatam ze swoją pasją.

 

Od jednej z osób, z którą prowadziłam warsztaty usłyszałam: Szybkie czytanie to początek mojej codziennej efektywności, teraz będę inaczej wykorzystywała swój czas.

Dziś każdego dnia pomagam  sobie i innym obierać kurs na efektywność w życiu codziennym i w biznesie.
 

Magdalena Dudek

 

 

 

Follow Magdalena Dudek:

Latest posts from

6 Responses

  1. Agnieszka
    | Odpowiedz

    Piękna historia , pięknie napisana. właśnie sama zdecydowałam się na kurs szybkiego czytania żeby moć więcej i efektywniej czytać. Potrzebuję więcej wiedzy, a czasu zbyt mało na jej zdobywanie. Mam nadzieje że kurs umożliwi mi szybszy i efektywniejszy rozwój.

    • Magdalena Dudek
      | Odpowiedz

      Polecam, warto pracować nas swoją efektywnością. Tym bardziej, że czasem to kilka prostych ćwiczeń a widać różnicę.
      Gdyś miała jakieś pytania co do tego, zapraszam 🙂

  2. Wow, piękna historia i ogromna inspiracja dla osób, które też marzą o życiu na własnych zasadach, będąc sobie sterem, żeglarzem, okrętem 💚 Ja podobnie jak i Ty działam od jakiegoś czasu jako freelancer, wiem jakie to wyzwanie, ale i satysfakcja ❤ trzymam kciuki za dalszy rozwój Twojej firmy 😊💪

    • Magdalena Dudek
      | Odpowiedz

      Zdecydowanie, wyzwanie każdego dnia, zmęczenie też. Warto.
      Dziękuję i pozdrawiam z drogi na kolejny rejs.

  3. Kasia Pisula
    | Odpowiedz

    Piękna motywująca historia. Bez lukru a za to z bardzo atrakcyjna autentycznością. Pokazujesz że się da, że można. Skądś już znam tę historię…;) Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia;)ll

    • Magdalena Dudek
      | Odpowiedz

      Dziękuję Kasiu !
      Można, trzeba chcieć i mieć plan i działać, działać, działać…

Leave a Reply